wiersz
Ludzie na moście
Dziwna planeta i dziwni na niej ci ludzie… Co tylko na skrawku mostu się odważą Zatrzymać na chwilę, dwa słowa zamienić… I tylko po to, by niczego w swym życiu nie zmienić. Stoją i rozmawiają- w bezruchu, Jakby i czas chcieli zatrzymać w bezruchu. Jakby wierzyli, że mgły- to szarości tęsknota, Że tylko tyle- wciąż i na zawsze… Ale mgły te i bezruch, i most- bez LUDZI na moście, To tylko ironia pozoru, naiwność poety… Bo czas jeszcze nie upadł, jeszcze się broni… Nie jest wygrany, ale i nieprzegrany, Nie- zlekceważony i NIE- znieważony, Choć ludziom się zdaje, ze go pokonali. Czas- obrońca tego, co „pantha rei”. Wszystko i na moście kiedyś zmieni… Nawet jeśli będzie to życie już nie Ludzi- a Cieni… Których w przyszłych pokoleniach- i tak nikt nie doceni. Bo będą odległą przeszłością, marą nikczemną, Pustym echem zapomnianej dawno pieśni. Dziwna planeta i dziwni na niej ci ludzie… Których na moście prawie w ogóle już nie ma… Bo Czas- to Gladiator, Który niestety, a czasem na szczęście Wszystko jednak zmienia…